Kilkudziesięciu agitatorów wtargnęło do kościoła Cities Church mniej więcej w połowie nabożeństwa. Tłum wdarł się do budynku, wierząc, że jeden z pastorów jest pełniącym obowiązki dyrektora biura terenowego ICE w St. Paul.
Wysocy rangą członkowie administracji Trumpa zapowiedzieli śledztwo po niedzielnych zamieszkach.
„Właśnie rozmawiałam z pastorem z Minnesoty, którego kościół stał się celem ataku. Ataki na funkcjonariuszy organów ścigania i zastraszanie chrześcijan spotkają się z pełną siłą prawa federalnego” – powiedziała prokurator generalna Pam Bondi w oświadczeniu.
„Jeśli przywódcy stanowi odmówią podjęcia odpowiedzialnych działań w celu zapobieżenia bezprawiu, Departament Sprawiedliwości pozostanie w pełnej gotowości do ścigania przestępstw federalnych i zapewnienia, że praworządność zwycięży” – dodała.
Rzeczniczka prasowa Białego Domu, Karoline Leavitt, również potępiła te działania, stwierdzając: „Prezydent Trump nie będzie tolerował zastraszania i prześladowania chrześcijan w ich świętych miejscach kultu”.
Tymczasem burmistrz Minneapolis, Jacob Frey, stanął w obronie protestujących przeciwko agencji ICE, odpierając zarzuty urzędników federalnych, którzy określali demonstracje jako niebezpieczne lub bezprawne, i odrzucając twierdzenia, że to przywódcy stanowi i lokalni są odpowiedzialni za podsycanie niepokojów.
Występując w niedzielę w programie „Face the Nation” w stacji CBS, Frey odrzucił charakterystykę działań przeciwko imigrantom w Minnesocie przedstawioną przez administrację Trumpa, argumentując, że zwiększona obecność agentów federalnych sprawiła, że mieszkańcy czują się raczej zagrożeni niż chronieni.
- Na podstawie doniesień Fox News.